Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

b_250_166_16777215_00_images_zdjecia2015_sport_maraton_warszawski_I_eeC_0261.jpgTradycyjnie, w ostatnią niedzielę września, biegacze wystartowali w 37. PZU Maratonie Warszawskim. W tegorocznej edycji po raz pierwszy wzięli udział sportowcy z Małkini Górnej. Start maratonu został wyznaczony na godz. 9:00 z błoni Stadionu Narodowego. Tam też była meta. Biegacze przebiegli przez sześć dzielnic Warszawy – łącznie ponad 40 kilometrów. Dla jednych było to ogromne wyzwanie, dla drugich kolejna impreza sprawdzająca umiejętności i kondycję. Wśród startujących były kobiety i mężczyźni, osoby dorosłe i młodzież, amatorzy oraz zawodowcy. Każdy miał przed sobą jakiś cel – pobić rekord czasowy lub po prostu dobiec do mety i spełnić marzenie.



 

W tym roku w maratonie wzięło udział ponad 8 tys. zawodników. Na podium stanęło trzech Kenijczyków. Zwycięzcą okazał się Ezekiel Omullo, który królewski dystans przebiegł w czasie 2 godz. 9 min. i 19 sek. Na metę tuż za nim wbiegł Victor Kipchirchir (czas: 02:10:45) i zajmujący 3. miejsce Johnstone K. Mayio (czas: 02:10:58).
Swoich sił postanowili spróbować także bracia, Waldemar i Dariusz Sokołowscy. Małkinianie, na co dzień mieszkający w Warszawie, zaplanowali pokonać ten morderczy dystans pierwszy raz w życiu! Czasu na przygotowania było niewiele, ale zapał – ogromny.  Jak wspominają, była to świetna zabawa i niesamowita atmosfera, chociaż nie zawsze było tak kolorowo. – Najgorzej było między 27 a 32 kilometrem, prawdziwa walka. Niemalże koniec miasta, doping mniejszy niż w centrum i 30 kilometrów w nogach a w głowie podbieg na ul. Konwiktorskiej. – wspomina młodszy z braci, Waldek. – Na szczęście udało sie przetrzymać kryzys i po powrocie na wschodnią stronę Warszawy, gdy już widziałem Stadion Narodowy wiedziałem, że musi się udać. – dodaje.
Jak się dowiedzieliśmy, Waldek nie planował startu w tym roku, gdzie w przeciwieństwie do lat poprzednich takie pomysły miały miejsce w jego głowie. Jednak pod namową starszego brata postanowił się zapisać i wystartować. Obydwaj stwierdzili, że jak na debiut są bardzo zadowoleni z siebie. Jako pierwszy na metę przybył Waldek, uzyskując czas 4:09:49. Darek maraton pokonał z czasem 4:49:16. –W przyszłym roku planuję zejść w Warszawie poniżej 3:50 i może starty we Wrocławiu i Krakowie. – tłumaczy Waldek, żartobliwie dodając, że „Korona Maratonów Polskich przecież sama się nie zrobi”.
– Jesteśmy bardzo dumni z naszych synów- mówią rodzice Waldka i Darka. –Wiemy ile ich to pracy kosztowało, zarówno psychicznej jak i fizycznej. Mamy nadzieję, że udział w maratonie warszawskim będzie motorem do spełniania kolejnych marzeń i realizacji planów.

Uwaga! Startowałeś w 37. PZU Maratonie Warszawskim lub innych sportowych imprezach? Chciałbyś się tym podzielić? Napisz do nas! Informację wraz ze zdjęciami udostępnimy na portalu.


Źródło zdjęć: archiwum prywatne oraz fotomaraton.pl

DMC Firewall is a Joomla Security extension!